Dzielnica Ursynów Serwis sportowo-rekreacyjny Ursynowa  

Zinedine Zidane z Ursynowa jest kobietą! WYWIAD

29.08.2019
Gry zespołowe

Od roku jest reprezentantką Polski do lat 17, jedną z ważniejszych postaci zespołu Marcina Kasprowicza – ostatnio nawet dzierżyła opaskę kapitańską. Ursynowianka Zuzanna Maronde jest zawodniczką KU AZS Uniwersytet Warszawski, klubu drugiej ligi kobiet w piłce nożnej. W tym roku idzie do liceum, przed końcem wakacji znalazła moment, by z nami porozmawiać.

Twój nick na Instagramie to „Zizu_20”. Robią z Ciebie żeńską wersję Zinedine’a Zidane’a?

Tutaj to bardziej skrót od imienia i od numeru! (śmiech) A przecież każdy ma jakiś pseudonim. Ale powiem szczerze… Zidane’a akurat lubię i szanuję. Gram zresztą teraz w drużynach na podobnej pozycji jak on, czyli w środku pola. Częściej bywam co prawda defensywnym pomocnikiem, ale trenerzy ustawiają mnie też nieraz wyżej, za napastnikiem. Akurat Zidane’a nie łączyłabym jeszcze mocniej ze sobą, ten pseudonim nie pochodzi od niego.

Spotykamy się, bo jednak chcemy podkreślić, że to też swego rodzaju wyróżnienie, jeśli jest się młodzieżowym reprezentantem kraju. Mieszkasz wciąż na Ursynowie?

Akurat teraz już nie, od urodzenia mieszkałam tutaj, natomiast niedawno wyprowadziłam się na Mysiadło. Od września idę do 158 Liceum Ogólnokształcącego, akurat mają tam dedykowaną klasę sportową. Stąd też właśnie pojawił się mój wybór. Ale Warszawą przesiąkłam, poznałam ją od góry do dołu. Po niektórych zakątkach Warszawy mogłabym może nawet oprowadzać ludzi. Jest tu dobra komunikacja miejska, która ułatwia transport. Także ona pomogła mi poznać stolicę.

Z KU AZS Uniwersytet Warszawski jesteś związana od dłuższego czasu…

Tak, zaczynałam przygodę z piłką w 2015 roku, więc moja przygoda z piłką trwa i tak dosyć krótko. 

A dlaczego wybrałaś akurat piłkę nożną?

Pewnie nie zaskoczę nikogo, bo to typowa historia. Dziewczyna chciała gdzieś grać z chłopakami, na przerwach. Dołączyłam do nich, nie szło mi najgorzej, polubiłam to.

A szkole byłaś bardziej zawsze otoczona chłopakami czy dziewczynami?

Pół na pół, nie było niczyjej przewagi. Tutaj po prostu ta piłka do mnie przemówiła. Kiedy dorastaliśmy, to w pewnej chwili zapragnęłam spróbować swoich sił w klubie. Moi koledzy trenowali chociażby w Football Talents, u trenera Filipa Dzięciołowskiego, stąd też u mnie też pojawiła się ta chęć. U mnie raczej zaważyło to, że poznałam futbol w szkole, nie przez oglądanie piłki w telewizji. Rodzina nie interesowała się piłką, ale teraz, gdy pojawiają się tak konkretne rzeczy jak powołania do młodzieżowych reprezentacji, to sami też się uczą piłki. Interesują się dużo bardziej, są postępy!

Czego już zdążyli się nauczyć?

Wiedzą, które ligi są silne, a które słabe jak nasza (śmiech). Kojarzą zawodniczki, trenerki, nie jest najgorzej z ich wiedzą.

Jak przebiegały przygotowania do sezonu z AZS UW?

Dość intensywnie – w sumie mieliśmy w te wakacje aż trzy tygodniowe obozy przygotowawcze w klubie. Oprócz tego, pojechałam także na konsultację szkoleniową kadry do lat 17, zawsze takowe odbywają się w sierpniu. To już stały zwyczaj w kadrach młodzieżowych, że trenerzy zapraszają takie grupy zawodniczek z całego kraju i dokonują selekcji. Zwykle listy powołanych na późniejsze mecze eliminacji do dużych imprez różnią już od tych, które publikują przed konsultacjami. Wracając jednak do samego klubu… nie miałam zbyt dużo wolnego czasu. Wakacje poświęciłam głównie piłce. Więc tak naprawdę te wakacje w moim przypadku można wziąć w cudzysłów.

Ten sezon – Twój trzeci w barwach AZS – traktujesz jako przełomowy?

Trochę tak. Poziom drugiej ligi kobiet jednak nie jest zbyt wysoki, choć to liga seniorska. Jestem co prawda młoda, ale czuję, że muszę walczyć o więcej. Zostałam wicekapitanem młodzieżowej reprezentacji Polski zaledwie rok po pierwszym powołaniu na mecz ze Szkocją. W piłkę gram od czterech lat. Wydaje mi się, że muszę celować wyżej. W moim wieku także istotne jest to, że jednak dość szybko osiągnęłam poziom ligowy. Nie krępuje mnie gra z seniorkami, to jest zresztą liga, w której grają kobiety w różnym wieku. Ale z kolei od bardziej doświadczonych koleżanek z reprezentacji bardzo dużo się uczę. Choćby Wiktoria Kiszkis, Natalia Wróbel, Weronika Kaczor… to są pierwsze wybory na pozycji kapitana. Są dużo bardziej doświadczone, grają znacznie dłużej ode mnie. Wiktoria zresztą gra w Anglii, była w Arsenalu, a teraz przeszła do West Ham United. To jest na razie zupełnie inny etap kariery.

Najpierw dostawałaś powołania od trenerki Niny Patalon, jedynej kobiety w Polsce posiadającej najwyższą licencję trenerską UEFA PRO. Teraz, gdy jej rocznik stał się kadrą do lat 19, przejął Was trener Marcin Kasprowicz. Jak porównasz warsztat obojga z nich?

Trenerka Patalon jest bardziej surowa. Na pewno dba bardzo mocno o szczegóły. Bardzo często jest tak, że na tym jednym detalu, który nie powiódł się w danej akcji będzie się skupiała do momentu, gdy wszystko zagra tak, jak ona chce. Widać, że chce osiągnąć swój ideał. Można się przy niej wiele nauczyć.

Ona sama podkreśla zresztą w wypowiedzi dla Departamentu Grassroots w PZPN, że w piłce kobiecej „nie ma niczego na pół gwizdka, jak już coś robimy, to na 100%”. Dodaje też, że „to jest atut piłki kobiecej, trzeba eksponować, że walczymy do końca”...

I ma rację. Kobiety muszą pokazać, że są waleczne. I moim zdaniem właśnie to pokazują na boisku. Wracając do trenerów, akurat w przypadku trenera Kasprowicza spotykam się z nieco luźniejszym podejściem. Bardziej wynika to też z tego, że on jest mężczyzną, a ona – kobietą. To bardziej z tego wynika różnica w pracy. To nie jest gorszy sposób, tylko nieco inny niż u trenerki Patalon. Mamy też nieco inne stosunki. Nigdy nie powiem jednak, że gdzieś się grało lepiej lub gorzej. Obydwoje są świetnymi fachowcami. Trener Kasprowicz przygotowuje nas teraz do eliminacji do mistrzostw Europy, najbliższe mecze o punkty zagramy w październiku. Trenerka Patalon z kolei powędrowała z rocznikiem, który wcześniej prowadziła do kadry do lat 19. Zapewne ten poziom też uda mi się zaliczyć – taką mam nadzieję. Ale muszę podtrzymać dobrą dyspozycję.

Jesteś na poziomie kadry U-17. To pod wodzą Zbigniewa Witkowskiego właśnie tam pierwszy wielki sukces odniosły dziewczyny, które dziś stanowią o sile dorosłej reprezentacji Miłosza Stępińskiego – m.in. Ewa Pajor. One w jakiś sposób są dla Ciebie wzorem do naśladowania?

Na pewno – ona, Ola Sikora, Kasia Kiedrzynek, każda z nas chciałaby grać na tym poziomie, co one.

Śledziłaś mundial kobiet w czerwcu i lipcu?

Tak, widziałem też, że zainteresowanie nim było naprawdę duże. I tak - kibicowałam Amerykankom, pewnie jak każdy. Widzę też, że poziom wygląda coraz lepiej, że naprawdę zaczyna się traktować kobiecą piłkę poważnie. Trochę szokowało mnie, że w Stanach to trwa naprawdę długo – że ich kadra żeńska od dawna jest na bardzo dobrym poziomie…

Ty tego nie możesz pamiętać – ale w 2004 roku to one zdobywały złoty medal na igrzyskach olimpijskich w Atenach. Więc to rzeczywiście nie zaczęło się wczoraj…

No właśnie. A Stany zawsze kojarzyły mi się z baseballem, koszykówką, pływaniem, hokejem, futbolem amerykańskim, nawet siatkarze prezentują się bardzo dobrze. A piłka nożna? Zawsze jakoś traktowali ją trochę z dystansem. Ale w przypadku kobiet stworzyli superdrużynę. Jakoś nikt się chyba tego nie spodziewał, że tak się to rozwinie…

Pytałem o mundial, bo jednak chcę spytać o Twoje idolki. W kadrze Polski masz wzory do naśladowania, a za granicą?

Alex Morgan jest bardzo medialną osobą, jest rozpoznawalna. Ale mimo wszystko, jednak idoli szukałam wśród mężczyzn. Jednak Cristiano Ronaldo to Cristiano Ronaldo. Przecież jeszcze do niedawna nie było nawet transmisji meczów kobiet, dopiero niedawno się za to wzięto. Trochę też rozumiem zatem Ewę Pajor, która mówiła niedawno, że one też nie miały innych idoli piłkarskich poza mężczyznami. Tylko tę piłkę znały z telewizji.

Ile sobie dajesz jeszcze lat na awans sportowy?

Na pewno dobrze byłoby zagrać w końcu w Ekstralidze. Tam bowiem już zaczyna się to kształtować naprawdę w niezły sposób – Medyk Konin, Czarni Sosnowiec, Górnik Łęczna to marki, z którymi trzeba się liczyć. Chciałabym w wieku 20 lat celować już w transfer zagraniczny. Ale wiem, że nie na wszystko mam wpływ. Musi pojawić się zainteresowanie klubów Ekstraligi, musi mi dopisywać zdrowie, muszę sama być w dobrej formie. Natomiast jeśli pytasz o mój cel, to taki właśnie sobie wyznaczyłam.

Tego zatem można Ci życzyć?

Na pewno! Ale też chciałabym, aby powołania do reprezentacji przychodziły do mnie jak najczęściej! Bardziej nawet zależy mi na tym niż na tej opasce kapitańskiej… chociaż takich przeżyć chciałabym też doświadczyć częściej. Graliśmy ze Szwedkami, dwukrotnie wygraliśmy – 2:1 i 4:2, a ja mogłam wyprowadzić moje koleżanki na murawę. Niesamowite przeżycie!

Czyli chcesz więcej?

Na pewno!

Zatem tego życzymy!

(rozmawiał Rafał Majchrzak)

Archiwum aktualności

Kalendarz

Październik 2019

po wt śr cz pt so nd
1
Events of the day 2 Październik 2019 (środa)
3
4
Events of the day 5 Październik 2019 (sobota)
Events of the day 6 Październik 2019 (niedziela)
7
8
Events of the day 9 Październik 2019 (środa)
10
11
Events of the day 12 Październik 2019 (sobota)
Events of the day 13 Październik 2019 (niedziela)
14
15
Events of the day 16 Październik 2019 (środa)
17
18
Events of the day 19 Październik 2019 (sobota)
Events of the day 20 Październik 2019 (niedziela)
21
22
Events of the day 23 Październik 2019 (środa)
24
25
Events of the day 26 Październik 2019 (sobota)
Events of the day 27 Październik 2019 (niedziela)
28
29
Events of the day 30 Październik 2019 (środa)
31

Na czasie

X

Wyślij link znajomemu