Dzielnica Ursynów Serwis sportowo-rekreacyjny Ursynowa  

Maciej Bykowski: Ursynów jest miejscem, gdzie można wszystko

28.07.2019
Pozostałe

Trafił do Warszawy z Elbląga – przywiodła go tutaj piłka nożna, a dokładniej klub z Konwiktorskiej – Polonia Warszawa. Przez lata „zaprzyjaźnił się” też z Ursynowem, na którym mieszka do dziś. Prowadzi dziś Szkołę Techniki Futbolu „Champion”, razem z byłym kolegą z boiska, Marcinem Mięcielem. Maciej Bykowski rozmawia z nami o swoim życiu na Ursynowie i przygodach podczas kariery piłkarskiej.

Spotykamy się z panem na Ursynowie… w kinie.

Akurat przyprowadziliśmy tutaj dzieciaki, które są na obozie dochodzeniowym – w ramach przerwy stwierdziliśmy, że zabierzemy je do kina. Między jednostkami treningowymi akurat można sobie pozwolić na mały reset – taki jak dzisiaj.

Cóż, myśleliśmy, że może jest w nim coś wyjątkowego.

Na pewno jest jednym z udogodnień, jakie Ursynów za sobą niesie.

Zawsze pytamy wprost znanych mieszkańców Ursynowa - dlaczego akurat ta dzielnica? Co sprawiło, że zatrzymał się pan tutaj na dłużej?

Kiedy trafiłem do Polonii Warszawa w 2000 roku, akurat była to ta dzielnica, w której wciąż wszystko się rozbudowywało. Zresztą – sporo piłkarzy z mojego pokolenia, a także ludzi piłki również kupowało tutaj mieszkania. Należał do nich chociażby Tomasz Kiełbowicz, mój ówczesny kolega z drużyny. Były selekcjoner Jerzy Engel mieszka tutaj do dziś. Jesteśmy zresztą – można tak powiedzieć – sąsiadami. Mieszkał tutaj Marek Saganowski, mieszka też Marcin Mięciel, z którym założyliśmy razem STF ‘’Champion’’, nasze piłkarskie dziecko, akademię piłkarską, którą prowadzimy od 6 lat. To była popularna dzielnica wśród piłkarzy, teraz przenieśli się – szczególnie, jeśli chodzi o Legię – głównie na Wilanów.

Trochę miast udało się Panu po drodze zaliczyć…

Droga z Elbląga, mojego rodzinnego miasta, rzeczywiście była dosyć kręta. Były Tychy, Poznań, Bełchatów, Olsztyn, aż w końcu zgłosiła się Warszawa, właśnie w postaci wzmacniającej się wtedy Polonii – której dyrektorem sportowym był zresztą właśnie Jerzy Engel. Jeśli chodzi o samo miasto… kiedy już spędziłem tu 3 lata, zdążyłem ją poznać, zauroczyć się możliwościami… więc stwierdziliśmy, że tutaj zostaniemy. Poczułem, że to jest to miejsce. Stwierdziliśmy na samym początku z żoną, że jednak trzeba będzie gdzieś zatrzymać się na stałe. Jeśli ktoś dobrze dysponował pieniędzmi, to mógł zainwestować w nieruchomości. Wiedzieliśmy, że ich ceny będą tylko rosły, że każdy będzie chciał się sprowadzić do stolicy, że tutaj są warunki do rozbudowy. Tak też zrobiłem, kupiłem mieszkanie i tak mija sobie te 19 lat (z przerwami) spędzone w Warszawie. Przerwy w pobycie tutaj oczywiście wynikały z tego, że grałem przez kilka lat w Grecji – na Krecie, w Atenach, później także w Werii i na Rodos. Wiedzieliśmy jednak nawet pomimo tego, że będziemy wracać do Warszawy.

Co – według pana - jest najbardziej urzekające w Ursynowie?

Dla mnie Ursynów jest miejscem, gdzie można wszystko. Autentycznie wszystko – możliwości spędzania czasu jest naprawdę sporo. Jest mnóstwo lokali gastronomicznych, kina… może jedynie brakuje teatru i boiska pełnowymiarowego (śmiech). Ale jest to coś w rodzaju miasta w mieście. Ursynów jest perspektywiczny i wciąż się rozwija. Jeśli chodzi o wybór szkół, nie ma z tym problemu, dzieci będą miały możliwości w zależności od predyspozycji. Sama dzielnica jest o tyle fajna, że jest… nowa. Miałem to wrażenie zresztą już wtedy, kiedy tutaj przyjeżdżałem – ciągle coś się tutaj działo, nowe inwestycje. To dzieje się do tej pory – perspektywy tutaj będą: Ursynów stał się trochę odzwierciedleniem Warszawy, która się rozwija.

A co najbardziej tutaj wkurza?

Powiem szczerze… nie wiem, czy jest do czego doczepić. Może tylko mógłbym ponarzekać na to, że nie ma na Ursynowie lokali i knajpek, w których posiedzimy sobie do 2:00 lub 3:00 w nocy (śmiech). Często bywało tak, że kiedy zapraszaliśmy znajomych, to nie mogliśmy zostać nigdzie dłużej niż do północy i tzw. posiadówki przenosiły się do centrum. Akurat to szczęście, że blisko jest metro…

Jak przyjęła Pana Warszawa?

W 2000 roku? Powiem tak – razem z Tomkiem Kiełbowiczem wyjeżdżaliśmy dopiero około 20:00, wsiadaliśmy w samochody i dopiero wtedy poznawaliśmy miasto. Wcześniej tego nie robiliśmy, bo po prostu nie wiedzieliśmy, czy damy radę w korkach. Natężenie ruchu po prostu nas szokowało. To było zupełnie coś innego niż Bełchatów, Olsztyn, czy w przypadku Tomka Częstochowa lub Tarnobrzeg. Warszawa była miastem, które mogło przytłoczyć nie dość, że młodego piłkarza, to jeszcze niedoświadczonego kierowcę. Dzielnica się rozbudowywała – miałem wrażenie, że wszystko jest nowe, dopiero stawiane są kolejne bloki. Było też jednak wrażenie pewnej pustki – jednak bloków było nieco mniej niż dzisiaj. Ale po jakimś czasie Ursynów przybrał ten obecny kształt. On zaczynał mi się kojarzyć z nowoczesnością.

Warszawa kojarzy się zatem z życiem w zawrotnym tempie, ale też z czasami piłkarskimi. Już wspomniał Pan o tych czasach w Polonii – przypomnijmy, że najlepszych w karierze. Zdobył Pan mistrzostwo, puchar i superpuchar Polski, a także Puchar Ligi.

Przyjechałem zimą z Olsztyna, po okresie gry w Stomilu. Przychodziłem w przerwie sezonu 1999/2000 – Polonia była wtedy na trzecim miejscu, a skończyło z mistrzostwem. 

Pamiętamy kilka fajnych obrazków – choćby zespół Ich Troje na środku boiska grający „A wszystko to, bo Ciebie kocham”, kiedy świętowaliście mistrzostwo…

Tak, to były początki fenomenu Ich Troje. I ten Tomek Wieszczycki śpiewający razem z nimi. Tomek Kiełbowicz i Tomek Wieszczycki - to moi koledzy, dwaj piłkarze związani przecież z Warszawą. „Kiełbik” jest dziś szefem skautingu w Legii, „Wieszczu” – ekspertem telewizji Canal+ przy lidze polskiej. Każdy z nas ma na pewno swoje wspomnienia związane z tym dobrym dla Polonii sezonem. Daliśmy dużo radości kibicom. A nam pozostała znajomość.

Zazdrościł Pan Emmanuelowi Olisadebe (swojemu partnerowi z ataku Polonii – red.) tego, że to on dostał sensacyjne powołanie do reprezentacji Polski, a nie pan?

Cóż, gdy spojrzymy z perspektywy czasu, to „Emsi”, czyli Emmanuel tylko reprezentacji pomógł. Jerzy Engel zrobił z niego gwiazdę drużyny, dzięki niemu awansowaliśmy na mistrzostwa świata w 2002 roku. Ja akurat grałem z nim w Polonii, tworzyliśmy dobry duet. Paradoksalnie później spotkaliśmy się, grając w Grecji – on przecież był w Panathinaikosie, którego barwy również reprezentowałem. Powiem tak – zazdrość akurat jest dobrą cechą. Naprawdę. Gorsza od zazdrości jest zawiść. Zazdrość potrafi czasem być motywująca. Kiedy z kolei już zaczynamy życzyć komuś źle, to staje się zawiścią. Mnie mobilizowało to, by znaleźć się na miejscu Emmanuela. Trochę mi szkoda, że jednak Polskę reprezentowałem tylko w kadrach młodzieżowych…

Chciał się pan znaleźć tam, gdzie był on… i wylądował pan w Grecji. Czego nauczyła pana gra w tym kraju?

Na pewno – języka. To był mój priorytet – z piłki żyłem, więc skoro przyjechałem tam pracować i zarabiać, to musiałem czuć się częścią drużyny. Musiałem zrozumieć, co chcemy grać. To była dla mnie podstawa, o której nie trzeba mi było przypominać. Sam wiedziałem, że z przyzwoitości ludzkie muszę umieć powiedzieć coś więcej niż tylko „kalimera” (po grecku: dzień dobry – red.). Grecja też nauczyła tego, jak radzić sobie z rozłąką. Nie było bardzo ciężko, ale człowiek musiał zrozumieć i przywyknąć do tego, że rodzinę w Elblągu będzie widywać tylko podczas świąt – raptem dwa razy do roku. Kiedy byłem w Polsce, było łatwiej o kontakt. Ale patrząc na to, że w Grecji grałem aż w czterech zespołach… chyba mi spodobało.

Odwiedza Pan Grecję?

Tak, to moje stałe miejsce urlopowe od siedmiu lat. Jeżdżę na Rodos, gdzie mam mnóstwo znajomych, niekoniecznie tylko piłkarzy. To, co jeszcze spostrzegłem od razu, to ten grecki luz. Tak jak w Polsce zauważam, że jesteśmy dużo bardziej skoncentrowani na naszej pracy, zestresowani, pędzimy za wszystkim… tak w Grecji zauważam sporo ludzi o filozofii życie „co masz zrobić dziś, zrób jutro”. Nie spieszą się, nie załatwiają wszystkiego od razu.

Wypłacania pensji też?

Nie, akurat nie (śmiech)! Generalnie wielkich zaległości płacowych nigdy żaden z klubów w Grecji nie miał. Może co najwyżej na Rodos… tam rzeczywiście czasami spóźniali się z płatnościami. Michał Żewłakow, Arkadiusz Malarz, Marek Saganowski jednak też grali w Grecji i przechodzili ten sam etap w życiu – każdy z nich powie, że opóźnienia były, ale ostatecznie uregulowano zaległości.

Na Ursynowie jest pan także ze względu na STF ‘’Champion’’ – to taka inwestycja, przy której obecnie jest mocno zaangażowany.

Założyliśmy akademię z Marcinem Mięcielem, trochę idąc w ślady kolegi z boiska – Piotr Reiss właściwie przetarł szlaki wszystkim byłym piłkarzom, otwierając swoją akademię w Wielkopolsce. Swoje akademie pootwierali także Arkadiusz Radomski i Andrzej Niedzielan w Małopolsce, w Łodzi z kolei swoją szkółkę mają Łukasz Madej i Paweł Golański. Z racji coraz większego zainteresowania widzę, że założenie tej szkółki miało sens. Idzie to w coraz lepszym kierunku, ale też absorbuje czasowo. Z tego będzie tylko coraz poważniejsze przedsięwzięcie. Zresztą – proszę spojrzeć. Teraz jesteśmy w trakcie obozu dochodzeniowego, a jest przecież lipiec. On dla nas jest normalnym miesiącem pracy, nie ma odpoczynku. Tak naprawdę dopiero wróciłem z urlopu, a czas wolny będę miał jeszcze pewnie w sierpniu, około tygodnia. A poza tym? Każdy miesiąc to ciągła praca.

Teraz jest pan na swoim – wrócił na dobre do Warszawy, jest właśnie prowadzona akademia, plany dalszego jej rozwoju – czego zatem możemy jeszcze panu życzyć?

Zdrowia, przede wszystkim zdrowia!

Życzmy i dziękujemy za rozmowę.

rozmawiał Rafał Majchrzak

Archiwum aktualności

Kalendarz

Wrzesień 2019

po wt śr cz pt so nd
Events of the day 1 Wrzesień 2019 (niedziela)
2
3
Events of the day 4 Wrzesień 2019 (środa)
5
6
Events of the day 7 Wrzesień 2019 (sobota)
Events of the day 8 Wrzesień 2019 (niedziela)
9
Events of the day 10 Wrzesień 2019 (wtorek)
Events of the day 11 Wrzesień 2019 (środa)
12
13
Events of the day 14 Wrzesień 2019 (sobota)
Events of the day 15 Wrzesień 2019 (niedziela)
16
17
Events of the day 18 Wrzesień 2019 (środa)
19
20
Events of the day 21 Wrzesień 2019 (sobota)
Events of the day 22 Wrzesień 2019 (niedziela)
23
24
Events of the day 25 Wrzesień 2019 (środa)
26
27
Events of the day 28 Wrzesień 2019 (sobota)
Events of the day 29 Wrzesień 2019 (niedziela)
30

Na czasie

X

Wyślij link znajomemu